A. Piechowicz: – Zmiany są nieuniknione

Ponad trzy godziny trwało spotkanie Artura Piechowicza, prezesa trzecioligowej Broni Radom z trenerem Tomaszem Dziubińskim. Szczegóły rozmowy owiane są tajemnicą, ale prezes zdradził, że latem w drużynie zajdą zmiany - czytamy na portalu EchoDnia.eu

Wiosną piłkarze Broni dobrze spisują się na swoim obiekcie, ale bardzo słabo na wyjazdach. Drużyna w ostatnią sobotę przegrała 2:5 z Pogonią w Grodzisku Mazowieckim. Trzy gole Broń straciła w odstępie zaledwie 10 minut i przy biernej postawie obrońców. Ostatni raz Broń straciła w ligowym golu pięć bramek wiosną 2010 roku. Nie była to w tej rundzie jedyna wpadka drużyny z Plant. Wcześniej porażki z WKS Wieluń, Sokołem Aleksandrów Łódzki, czy też grając w przewadze ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Trzeba też zaznaczyć, że słabe występy drużyna przeplatała dobrymi, bo świetnych spotkań w wykonaniu Broni też nie brakowało. Wygrała wiosną pięć meczów.

Oczy szeroko otwarte
Prezes Artur Piechowicz po meczu z Pogonią długo rozmawiał z trenerem Tomaszem Dziubińskim.
– Pewne sprawy tak jak piłkarze, zostawiamy w szatni dla siebie. Mamy szeroko oczy otwarte i chcemy dograć tę rundę walcząc o to, aby sezon zakończyć na podium. Zmiany są nieuniknione i latem takie zajdą. Jednak teraz pod koniec sezonu nie chcemy wprowadzać nerwowych ruchów, bo mogą one jeszcze bardziej zaszkodzić drużynie. Piłkarze mają świadomość, że są bacznie obserwowani i zostało im jeszcze kilka kolejek, aby udowodnić swoją wartość. Rolą trenera jest, aby wskrzesić w tym zespole resztki sił na końcówkę sezonu – mówi prezes Piechowicz.

Bez Ankurowskiego z rezerwami
Broń w sobotę o godz. 19 podejmie rezerwy Pogoni Siedlce. Pierwszy zespół tego klubu nie ma już szans na utrzymanie w pierwszej lidze i może się tak zdarzyć, że kilku graczy zagra w Radomiu, aby ratować rezerwy przed spadkiem.
Na pewno w radomskiej drużynie nie będzie mógł zagrać Paweł Ankurowski, który musi pauzować za nadmiar żółtych kartek. Szkoda, bo w bloku defensywnym ten zawodnik popełniał wiosną najmniej błędów. Na kontuzje narzekają bramkarz Karol Budzikur i Tunezyjczyk Wajih Bouchniba. Wydaje się, że obaj do soboty powinni być zdrowi. Do gry na pewno będzie się rwał Budzikur, który jest wychowankiem siedleckiego klubu, ale nie załapał się do pierwszego zespołu i trafił właśnie do Broni.

Źródło: EchoDnia.eu