Będą świętować już w sobotę?

Przemysław Cichoń i Piotr Cichawa to dwaj piłkarze Broni Radom, którzy nie zagrają w sobotnim meczu wyjazdowym ze Spartą Jazgarzew. Obaj jednak chcą być z drużyną, bo może to być ważny dzień dla zespołu.
Źródło: echodnia.eu

Jeszcze zimą nikt w Broni nie spodziewał się, że drużyna tak szybko zwiększy przewagę nad pozostałymi czwartoligowcami. Wydawało się, że walka trwać będzie do końca, a tymczasem na pięć kolejek przed zakończeniem sezonu, podopieczni trenera Artura Kupca mają 11 punktów więcej niż wicelider, Mszczonowianka Mszczonów.

Przy szczęśliwym układzie wyników najbliższej kolejki, Broń w sobotnim meczu w Jazgarzewie może zremisować, aby świętować powrót do trzeciej ligi. Warunek jest jeden – drużyna z Mszczonowa musi przegrać na wyjeździe w Zielonkach.

Gracze Broni będą znać wynik meczu Naprzód – Mszczonowianka. Zaczynają o godzinie 18, czyli już po zakończeniu meczu w Zielonkach.

ROBIĆ SWOJE

Jeśli Mszczonowianka wygra, to Broń będzie musiała świętowanie odłożyć, co najmniej do następnej środy, kiedy to zagra z Naprzodem Zielonki.

– Oczywiście chcielibyśmy jak najszybciej zapewnić sobie awans, ale nie ma to teraz większego znaczenia, czy nastąpi to w sobotę, czy dopiero w środę, a może dopiero przed własną publicznością w potyczce z Szydłowianką.

Mamy przed sobą pięć meczów. Nie tylko chcemy wywalczyć mistrzostwo ligi, ale wygrać wszystkie pozostałe spotkania – mówi Przemysław Cichoń piłkarz Broni.

Cichoń za nadmiar żółtych kartek nie zagra w sobotę. W całym sezonie opuścił zaledwie jeden mecz z Wulkanem Zakrzew. Jego absencja to spore osłabienie, bo wiosną rozgrywał doskonałe występy. Nie zagra również Piotr Cichawa, pomocnik który wciąż nie może wrócić na boisko ze względu na kontuzje kolana.

WRACA ZIELIŃSKI?

– Piotrek raczej będzie miał rundę wiosenną z głowę. Ponownie odczuwa ból w kolanie i ciężko będzie mu wrócić do kadry – mówi trener Artur Kupiec.

Na miejsce Przemysława Cichonia na prawe obronie zagra prawdopodobnie Cezary Zieliński. Ostatnio pauzował za kartki.

– Staram się wyciągać wnioski ze swoich błędów i nie dostawać kartek za głupotę. Liczę, że w sobotę zagram, ale ostatnie słowo należy do trenera. Ma w defensywie wraz ze mną kilku równorzędnych zawodników – mówi Zieliński.

PODOBNE WPISY