Prawdopodobnie był to ostatni mecz sparingowy Broni przed ligą. Jeśli pogoda się poprawi to już za tydzień na N9 odbędzie się pierwszy wiosenny mecz z UKS Łady.
Można podejrzewać, że większość wiosennych spotkań będzie wyglądać jak ten dzisiejszy mecz sparingowy, w którym Broń była stroną dominującą, atakowała strzelała, ale wynik…poszedł w świat. Bramkarza Krzysztofa Kalusa można uznać za bohatera, ale wiele pretensji można mieć także do naszych napastników, którzy w idealnych sytuacjach strzelali w środek bramki właśnie w golikipera Powiślanki.
Pierwszą okazję miał Adrian Dziubiński w 17 minucie, kilka chwil później groźnie strzelał Ciupiński. W 26 min po strzale głową powinno być 3:0, ale we wszystkich tych sytuacjach górą był Kalus. Goście przed przerwą oddali zaledwie jeden celny strzał.
W drugiej połowie skład Broni mocno się zmienił, ale nie zmienił się bramkarz Powiślanki. W 58 min Arek Chudziński przegrał z Kaluisem pojedynek sam na sam. W 60 min dwukrotnie na bramkę gości strzelał Wojtek Jagodziński, a Kalusa wyręczyli obrońcy, którzy wybijali piłkę z linii bramkowej. W 65 mnin Arek Chudziński strzelił w środek bramki w ręce bramkarza Powiślanki. Jeszcze w 80 minucie Jagodzinski w sytuacji sam na sam powinien trafić do siatki, ale piłka przeszła obok słupka.
W sumie golkiper gości interweniował 14 razy, a nasi bramkarze tylko trzy. Z gry naszego zespołu można było być momentami zadowolonym, ale skuteczności i szczęscia w tym spotkaniu bramkowało.


