Dlatego jest duże prawdopodobieństwo, że w miejsce dwóch pauz (brak Świtu i Startu) zaproszenie do udziału na zapleczu I ligi otrzyma Broń Radom. Klub z Narutowicza rozgrywający swoje spotkania w Kozienicach zajął w rozgrywkach III ligi grupy łódzko-mazowieckiej drugą lokatę i najprawdopodobniej ten czynnik zadecyduje o decyzji związku.
– Wszelkie decyzje w tej sprawie zapadną 12 lipca podczas zebrania komisji. Na pewno liga nie będzie liczyła 16 czy 17 drużyn. W rozgrywkach musi uczestniczyć 18 zespołów, tak jak jest to zaplanowane. Za wcześnie mówić o tym, kto ewentualnie otrzyma zaproszenia – powiedziała Agnieszka Olejkowska, rzeczniczka prasowa PZPN-u.
Gdyby się stało tak, że to radomianie otrzymaliby tzw. dziką kartę, wówczas musieliby w trybie natychmiastowym rozpocząć przygotowania do ligi i jednocześnie mocno je zweryfikować. Między innymi podopieczni Artura Kupca musieliby zrezygnować z wielu gier kontrolnych, jakie zaplanowali do rozegrania. Wszystko dlatego, że sezon w wyższej klasie rozpocznie się już 22-23 lipca, a więc aż o trzy tygodnie wcześniej aniżeli start III ligi.
– Nie wybiegamy w przyszłość i nie chcemy też na siłę wchodzić nigdzie kuchennymi drzwiami. Póki co jesteśmy w III lidze. Jeśli otrzymamy zaproszenie do udziału w drugoligowych rozgrywkach, na pewno je rozważymy. Jak na razie jestem ostrożny w wypowiedziach. Dlatego też nie mogę odpowiedzieć na pytanie, czy jesteśmy przygotowani pod względem organizacyjnym i finansowym do grania w drugiej lidze – poinformował „Gazetę” Artur Piechowicz, prezes Broni.
Odpowiedź na to pytanie poznamy 12 lipca, kiedy wyjaśni się, czy radomianie otrzymają szansę gry na drugoligowym poziomie.


