O tym, że sytuacja Broni w tabeli jest trudna, pisaliśmy wielokrotnie i wszyscy dobrze zdają sobie z tego sprawę. Drużyna wie, że dobrymi wynikami może wygrzebać się z tarapatów i wszyscy na to liczymy. W sobotę zagramy z przeciwnikiem, który na swoim boisku spisuje się bardzo dobrze. Aż 19 punktów z 25 zdobytych GKS Wikielec wywalczył właśnie na swoim boisku. Nie oznacza to, że jest to teren, którego nie można zdobyć. Ursus Warszawa dwa tygodnie temu wygrał tam 4:0 pokazując, że jednak można.
W sobotę czeka nas ciężki i zacięty mecz walki. GKS Wiekielec już w miniony weekend pokazał, że grać potrafi i może być groźny.
– Jest to zespół przede wszystkim swojego boiska, dlatego zdajemy sobie sprawę, że będzie ciężko. Ja jednak wierzę w chłopaków, bo mamy potencjał i umiejętności i możemy w tej lidze punktować z każdym. Tu nie ma znaczenia, że jedziemy w najmocniejszym, czy osłabionym składzie. Każdy kto wyjdzie na boisko, musi dać z siebie wszystko – zaznacza trener Broni Artur Kupiec.
– Moją rolą jest, żeby chłopcy na nowo uwierzyli, że mogą dobrze grać i zdobywać punkty. Ja w dalszym ciągu twierdzę, że tę drużynę stać na wygrywanie i liczę, że nastąpi to w rewanżu z Bronią – mówi Wojciech Tarnowski, trener GKS Wikielec dla oficjalnej strony klubowej.
Broń ma swoje kłopoty kadrowe, bo za kartki nie zagrają Dominik Leśniewski, Adrian Dąbrowski, zaś kontuzja na dłużej wykluczyła z gry Maksa Jończyka. Mimo to kadra jest szeroka i zdolna, aby powalczyć o komplet punktów.
Raczej nie będzie transmisji wideo – taką informację dostaliśmy od klubu gospodarzy. Jeśli w tej kwestii coś się zmieni, będziemy o tym informować.
Możecie liczyć na pewno na relację tekstową na naszym portalu



