W Łódzkim Klubie Sportowym atmosfera jest równie podobna jak w Broni. Chciaż tam drużyna ma jeszcze o co grać. Do lidera zespół traci 10 punktów i szanse na awans są bardzo małe, ale z drugiej strony nad ósmym miejsce ŁKS ma zaledwie jeden punkt przewagi i za chwilę drużynie może spoglądać w oczy degradacja. Porażka w Przysusze z Oskarem i remis z Błękitnymi Raciąż mocno podniosły ciśnienie tamtejszym kibicom. Wiadomo, że łodzianie z Bronią zagrają mocno zmnobilizowani, z przysłowiowym nożem na gardle, a to czasem przynosi odwrotny skutek, czego najlepszym przykładem jest Broń. To w naszej drużynie mocne pompowanie balona, wytwieranie presji, najczęściej pętały nogi zawodnikom.
Dlatego teraz nie ma co gdybać. Niech drużyna Broni jedzie i czerpie radość z gry. Indytwidualnie każdy z tych zawodników potrafi bardzo dużo. Jako zespół mentalnie nie funkcjonuje.
Kibice Broni wychodzą z założenia, że „Broniarzem się jest, a nie się bywa”, dlatego bez względu na wyniki jadą do Łodzi. W następnym sezonie może nie być okazji, aby wybrać się na tak fajny wyjazd, z tak utytułowanym rywalem.
W rundzie jesiennej Broń do 64 minuty prowadziła z ŁKS 1:0 po strzale Dominika Leśniewskiego. Nasz zespół rozgrywał wtedy znakomite spotkanie. Co stało się później, tego nikt nie potrafił wyjaśnić. Łodzianie w siedem minut strzelili trzy gole, a potem dołożyli jeszcze jedną i ostatecznie wygrali 4:1.
ZOBACZ SKRÓT JESIENNEGO MECZU BROŃ – ŁKS ŁÓDŹ TUTAJ
Tradycyjnie w niedzielę będziemy na żywo relacjonować to co dzieje się w meczu ŁKS – Broń. pocżatek relacji godz. 14.45

