Niedosyt jest, ale ciśnienie zeszło

Dwie minuty regulaminowego czasu gry zabrakło naszym piłkarzom do pierwszego wiosną zwycięstwa. Zespół czuł po ostatnim gwizdku duży niedosyt. Szkoda straconych punktów, ale są pewne pozytywy. Co najmniej przez 60 minut Bron grała o niebo lepiej niż w potyczkach z Targówkiem czy Legionovią.

W pierwszej połowie nasza drużyna nie dała sobie narzucić stylu gry miejscowych. Pogoń praktycznie nie stworzyła sobie żadnej sytuacji, akcje grodziszczan rozbijane były daleko od naszej bramki. Mozna było odnieść wrażenie, że nasz zespół wyciągnął wnioski z poprzednich meczów i wielu aspektach prezentował się bardzo dobrze.
W 19 minucie Daniel Ciupiński wykorzystał gapiostwo obrońców Pogoni, podał lekko do nadbiegającego Kamila Czarneckiego. Ten mimo tego, że był pilnowany przez jednego z obrońców, zdołał jeszcze zmieścić piłkę między słupkiem, a wybiegającym bramkarzem.

W 42 minucie najlepsza i w tej połowie jedyną okazję miała Pogoń, ale dobrze zachował się Paweł Młodziński, który obronił strzał Feliksiaka z bliska.

Jeszcze przez kilka minut drugiej połowie Broń była równorzędnym partnerem dla gospodarzy. Jednak w miarę upływu czasu Pogoń atakowała coraz śmielej. Szkoda, że po jednej z kontr nie wpadł drugi gol, bo nasza drużyna nie dałaby sobie wydrzeć wygranej. Gospodarze stwarzali duże zagrożenie ze stałych fragmentów. Najpierw trafili w poprzeczkę, ale już w 88 minucie po dośrodkowaniu z wolnego, Kołaczego trafił do naszej bramki. Pogoń w drugiej połowie przeważała i obiektywnie mówiąc zasłużyła na wyrównującego gola. W końcówce nie potrzebnie posypały się kartki. Gospodarze kończyli w osłabieniu, a Broń w osłabieniu zagra bez Damiana Sałka, który dostał czwartą żółtą kartkę.

Duże brawa dla kibiców Broni. Co prawda wiedzieli, że nie zostaną wpuszczeni na stadion, to jednak pojechali i i gromkim dopingiem pomogli piłkarzom.
W środę o godz. 16, na boisku w Wieniawie, nasza drużyna zagra mecz I rundy Pucharu Polski na szczeblu MZPN. Przeciwnikiem będzie czwartoligowy Wulkan.