Niektórych trochę poniosło…(FOTO)

Za nami mecz z Pilicą Białobrzegi w Suchej. Broń zremisowała z mocnym ligowym rywalem 2:2. Trzeba przyznać, że remis jest chyba najbardziej sprawiedliwym wynikiem. Kilka akcji Broni mogło się podobać. Nasz zespół miał swoje sytuacje, aby wygrać ten mecz, ale również rywale byli bliscy szczęścia. Szkoda, że w 90 minucie niektórych poniosły emocje i doszło do przepychanek i ostrych słów. Z obu stron nie było to potrzebne. W porę i w odpowiednim momencie zareagował dobrze prowadzący te zawody sędzia, który po prostu nic nie doliczył i zakończył spotkanie.

Więcej w rozwinięciu.

FOTOGALERIA TUTAJ

W pierwszym kwadransie częściej przy piłce była Pilica i po stałych fragmentach kilka razy kotłowało się pod bramką Sebastiana Przytuły. Z czasem pojedynek był coraz bardziej wyrównany i Broń odgryzała się szybkimi kontrami. W 24 minucie zdecydowanie najlepszy na boisku Arkadiusz Oziewicz, dalekim przekątnym podaniem uruchomił Nowosielskiego, ten ograł jednego obrońców, wbiegł w pole karne i idealnie uderzył w długi róg bramki byłego reprezentanta Polski, Sebastiana Przyrowskiego.

Stracony gol podziałał na gospodarzy jak płachta na byka, bo Pilica w ciągu kilku minut trzykrotnie egzekwowała rzut rożny, jeden groźny strzał obronił Przytuła, aż w końcu po dośrodkowaniu gola głową strzelił Adrian Karasek.

Nie minęło wiele czasu, a Bartek Krukowski również po uderzeniu głową trafił do siatki. Dostał idealną piłkę od Oziewicza i Przyrowski nie miał zbyt wiele do powiedzenia.

W drugiej połowie zaszło w zespole Broni kilka zmian. Jednak pierwszy kwadrans należał do naszej drużyny. W 48 minucie Bartek Książek wychodził sam na sam z bramkarzem Pilicy, ale Przyrowski pokazał klasę i nogą instynktownie odbił piłkę. Kilka minut później Dominik Leśniewski w sytuacji sam na sam uderzał słabszą lewą nogą i piłka poleciała wysoko nad bramką.

Od 60 minuty Pilica zaczęła grać wyżej pressingiem i po ładnej akcji Jacek Moryc dołożył tylko nogę i wyrównał stan meczu. Ostatnie pół godziny to bardzo dużo zaciekłej walki. Z minuty na minutę atmosfera robiła się coraz bardziej gęsta. Sytuacji z obu stron nie było zbyt wiele. W ostatnich sekundach o mało nie doszło do bójki. Dobrze, że przed ligą po takich sparingach wszyscy wracali cali i zdrowi.