Nie będziemy wracać do ostatniego meczu i rozgrzebywać ran. Było, minęło. Broń zeszła z boiska pokonana i zapewne nie po raz ostatni w tym sezonie. Dostało się za to piłkarzom, dostało się również trenerowi Arturowi Kupcowi. Gramy jednak dalej. Przed nami 29 ligowych spotkań, w których zespół jest w stanie pokazać kawałek dobrej piłki, bo drużyna ma potencjał.
– Tylko spokój może nas uratować. Wszyscy pamiętamy jaka była atmosfera na początku poprzedniej rundy, kiedy z Ładami na wyjeździe zremisowaliśmy, a potem przegraliśmy z Wulkanem. Skończyło się happy endem i ja wierzę, że teraz również tak będzie. Nie będziemy na pewno po jednym nieudanym meczu wykonywać nerwowych ruchów, bo może to przynieść więcej szkody niż pożytku. Przed nami dwa mecze na własnym stadionie i zobaczymy co się wydarzy – mówi prezes Artur Piechowicz.
Piłkarze w spokoju przygotowują się do kolejnego meczu. W sobotę o godzinie 17 zagramy ze spadkowiczem z drugiej ligi, Concordią Piotrków Trybunalski. Atmosfera w zespole jest napięta, ale nie ma pośród zawodników żadnych waśni i kłótni. Być może zimy prysznic z Włókniarzem przełoży się na grę z Concordią.
– Piłkarze są wściekli i źli i gdyby ktoś niepożądany wszedł do szatni mógłby być rozszarpany na strzępy. Oczywiście to ma wydźwięk pozytywny. Są wściekli i żadni rewanżu. W sobotę zrobią wszystko, aby wygrać i zmazać plamę za mecz z Zelowem. Mamy nadzieję, że przełożą tą sportową złość na boisku i będą punkty z Concordią – mówi Marek Chudziński, kierownik naszego zespołu.
Wszyscy są zdrowi i jeśli nic się nie wydarzy to każdy z zawodników będzie gotów do meczu. Niewykluczone, że będą zmiany w wyjściowej jedenastce.



