Polscy sędziowie…

"Polscy sędziowie, to..." - taka przyśpiewka często słyszana jest na naszych stadionach. Powoli przestajemy się dziwić kibicom, którzy w sposób wulgarny oceniają pracę Wszechmocnych. Po aferze korupcyjnej pozostali sami uczciwi. Chyba. Uczciwi niekoniecznie oznacza, że potrafią sędziować. Po tym co widzieliśmy w Piasecznie i Siedlcach człowiekowi odechciewa się jeżdżenia na mecze, prowadzenia strony, patrzenia na poczynania piłkarzy, którzy tak naprawdę g... mogą, bo i tak sędzia pilnuje wyniku. Drugi raz z rzędu w meczu na wyjeździe Broń została skrzywdzona przez arbitra. Jednak to co widzieliśmy w Piasecznie to mały ”pikuś” przy tym co się działo w Siedlcach.

Pogoń Siedlce to bardzo dobry zespół. Zagrał świetne spotkanie i zapewne bez dzisiejszych kuriozalnych decyzji sędziów poradziłaby sobie z Bronią. Arbiter z Warszawy pozbawił Broń w ciągu zaledwie 3 minut wszelkich szans na nawiązanie równorzędnej walki. Po zdobyciu kontaktowego gola na 2:1 Bron zaczęła grać coraz lepiej i wyrównujący gol wisiał w powietrzu. Nie pozwolił arbiter,
Przy pierwszej nadarzającej się okazji pan Mądrzak wskazał na „wapno”. Przed przerwą podyktował rzut karny i przez kilka sekund wpatrując się w bocznego asystenta zastanawiał się czemu użyl gwizdka. Niektórzy nawet miejscowi kibice myśleli, że to może naszego faulowali.
Coś do słuchu powiedział mu Darek Kozubek, trener Kupiec nie wytrzymał i też dodał trzy grosze. W konsekwencji obaj szybko zlecieli z boiska. Pogoń wykorzystała karnego, Broń straciła najlepszego zawodnika i trenera, który z trybun musiał podpowiadać chłopakom. Czwarty gol był tylko konsekwencją bałaganu jaki zaserwował arbiter ze stolicy.
Nie wnikamy na ile sędziemu zabrakło umiejętności, a na ile pilnował wyniku. Można pisać i gadać, a oni nadal robią swoje. Pogoni gratulujemy wygranej, a piłkarzom Broni proponujemy podnieść głowę do góry, bo jest takie powiedzenie „Na władze nie poradzę”. Może niektórzy dla zdrowia psychicznego powinni pograć w kręgle, bo tam przynajmniej wiadomo o co chodzi.