Robert Rogala spędził na N9 około pięć lat. Zdobył w tym czasie 50 bramek dla naszego zespołu. Wychował się w Radomiaku i nigdy nie ukrywał swojego sentymentu do klubu z ul. Struga. Zawsze jednak powtarzał, że nie liczy się ilość kibiców, a ich jakość. Tu na Plantach Kennet zawsze darzony był wielkim szacunkiem. Nie tylko za osiągnięcia sportowe, ale przede wszystkim za to jaki przykład dawał młodszym.
Nazwisko Daniela Grymuły wciąż jest skandowane na naszym stadionie mimo, że „Gryma” od kilku miesięcy gra w Skaryszewiance. Trudno jednak w przekroju całej historii Broni znaleźć piłkarza, który byłby tak mocno związany z jednym klubem przez całą karierę. Nie licząc krótkich epizodów w Potworowie i Zakrzewie, Grymuła zawsze grał dla Broni. I niech jego nazwisko już na wieki będzie skandowane na N9, bo na to zasłużył.
Wojtek Kędzierski spędził kilka lat na banicji w Dęblinie. Wielokrotnie marzył „Kiedy w końcu Broń przypomni sobie o mnie i wrócę do ukochanego klubu”. I stało się w 2006 roku. „Josh” wrócił na Planty i przez cztery sezonu cieszył swoją grą kibiców. To kolejny „Broniarz” z krwi i kości. Te obronione rzuty karne, te parady…ach łezka się w oku kręci. Pocieszamy się tym, że teraz trenuje już swoich następców i być może wyjdzie spod jego ręki jakiś wielki talent.
Trójkę piłkarzy uroczyście pożegnamy w trakcie sobotniego meczu, na których sympatyków futbolu już teraz zapraszamy. Próbowaliśmy skontaktować się również z Piotrkiem Cichawą, ale niestety nie udało się. Być może czyta ten tekst, to apelujemy do niego, aby również pojawił się na sobotnim spotkaniu, bo tak jak trzej wymienieni zawodnicy przysłużył się naszemu klubowi.
Do kibiców apelujemy o niewyrzucanie gazetek (biletów).. Mogą się przydać, bo będą kolejne niespodzianki. Jakie? O tym dowiecie się w najbliższych dniach.




