Relacja i zdjęcia z Przysuchy

Walka, walka i jeszcze raz walka - tak możnaby pokrótce scharakteryzować postawę Broni Radom w pierwszym meczu z Oskarem w Przysusze. Pisaliśmy w naszych zapowiedziach, że nie będzie to łatwe spotkanie i tak właśnie było. Pisaliśmy również, żeby nie lekceważyć przeciwnika i cieszy fakt, że drużyna podeszła mocno zmobilizowana do tego pojedynku i skoncentrowana od początku do końca.

FOTOGALERIA Z MECZU TUTAJ

Pierwsza połowa była przeciętna w wykonaniu obu drużyn. Zarówno Broń, jak i gospodarze, raczej skupili się nad tym, aby nie popełnić błędu. W 26 minucie świetną okazję miał Kamil Czarnecki, ale trafił w bramkarza. Przed przerwą również Oskar dwukrotnie z dystansu groźnie strzelał na naszą bramkę.
Spory wpływ na postawę gospodarzy w drugiej połowie miała czerwona kartka Ukrińca Menzeghi, który w ciągu 30 sekund zobaczył dwie żółte kartki. Po zmianie stron Broń mocniej przycisnęła i trochę szkoda, że bramkarz Oskara bronił wyśmienicie strzały Emila Więcka.
Wydawało się, że będzie bardzo nerwowo, gdy Adrian Ligienza dostał czerwoną kartkę w 69 minucie. Chwilę potem, gdy siły się wyrównały, było już 0:1. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Kamil Czarnecki przytomnie z bliska trafił do siatki.
W 80 minucie po dośrodkowaniu Michała Bojka, Czarnecki mocno głową uderzył nie do obrony! W końcówce jeszcze dobrą okazję miał Piotr Nowosielski, a chwilę wcześniej również drugą kartkę zobaczył Piotr Kornacki i gospodarze kończyli w „dziewiątkę”.

Cały zespół zasłużył na wielkie brawa, ale z naszej strony na wyróżnienie zasługuje Kamil Czarnecki, bardzo aktywny Emil Więcek, a dobrą zmianę dał Michał Bojek. Brawo Panowie, czekamy na powtórkę w środowym meczu z Ursusem

W ŚRODĘ MECZ BROŃ – URSUS  O GODZ. 18

Na zdjęciu Kamil Czarnecki, który swoje zwycięstwo zadedykował Krzyśkowi Gumulakowi, zmarłemy całkiem niedawno piłkarzowi Oronki Orońsko.