Rocznik 2003: O krok od skandalu!

Piłkarze Broni Radom z rocznika 2003 jechali na mecz z Drukarzem Warszawa, ale w trakcie jazdy awarii uległa opona autokaru. Wydawało się, że Mazowiecki Związek Piłki Nożnej wyznaczy nowy termin meczu, ale...wlepił dzieciom walkowera za to, że nie stawiły się na meczu. Sprawa mocno oburzyła całe środowisko piłkarskie, interweniowali rodzice dzieci. Na szczęście zmieniono decyzję i wyznaczono nowy termin meczu.

Osprawie głośno dyskutowano w mediach społecznościowych. Problemem zainteresował się również Janusz Basałaj, dyrektor Departamentu Komunikacji i Mediów w Polskim Związku Piłki Nożnej. Sprawa została zakończona pomyślnie, ale tego typu problemy są i będą.
– Jechaliśmy na mecz do Warszawy i w trakcie jazdy pękła opona. Wydzwanialiśmy szukaliśmy transportu zastępczego. Na wulkanizację mieliśmy czekać ponad godzinę.
To był marzec i do stolicy dotarlibyśmy przed 20. Nie było szans. Jednak liczyliśmy cały czas, że ten mecz się odbędzie. Byliśmy bardzo zbulwersowani faktem, że wynik zweryfikowano na walkower dla przeciwnika. Ciężko wytłumaczyć młodym sportowcom, że nie mogą zdobyć punktów na boisku. Tym bardziej jestem zdziwiony, bo kilka dni temu graliśmy z Drukarzem u siebie i rozmawiałem z trenerem tej drużyny i zapowiadał, że niebawem klub stołeczny wyznaczy nowy termin i zagramy – opowiada Marcin Krzosek, trener rocznika 2003 w Broni.
Mazowiecki Związek Piłki Nożnej zweryfikował wynik meczu na walkower 3:0 dla Drukarza. Związek nie zrobił nic, aby doprowadzić do meczu, aby drużyny rozstrzygnęły wynik na murawie.
– Regulamin mówi wprost, że gospodarz nie musi się wcale godzić na mecz powtórzony. Tak też było w przypadku Drukarza. Kiedyś kluby miały podpisane umowy z przewoźnikami. Bardzo często załatwiały sobie fikcyjne zaświadczenia, że autokar się zepsuł. Tylko po to, aby zagrać w innym terminie. Stąd nastąpiła zmiana w regulaminie – wyjaśnia Marcin Kucharski z Mazowieckiego ZPN. Jednak pod naciskiem komentarzy w mediach społecznościowych, działacze związkowi skontaktowali się z działaczami Drukarza, aby mecz jednak się odbył.
Ostatecznie trampkarze Broni i Drukarza zagrają ze sobą 7 czerwca. Ten przypadek nie był pierwszym nie pewnie nie ostatnim. W sporcie młodzieżowym często dochodzi do takich kuriozalnych sytuacji. W 2010 roku juniorzy Radomiaka jechali na ważny mecz do Legii Warszawa. Wtedy też popsuł się autokar. Legia grała o awans do mistrzostw Polski.
– Wtedy Legioniści pokazali co to znaczy fair play. Mogli wziąć pewne trzy punkty i zapewnić sobie awans, ale zaproponowali inny termin meczu i pojechaliśmy tam jeszcze raz i powalczyliśmy na boisku – wspomina tamtą sytuację Kacper Wnuk, obecnie zawodnik Centrum Radom, wychowanek Radomiaka.
Najważniejsze w młodzieżowej piłce, aby dorośli nie krzywdzili dzieci nieodpowiedzialnymi decyzjami.

Źródło: Echodnia.eu

PODOBNE WPISY