Po meczu ze Startem wiadomo było, że Broń zagra w eskperymentalnym zestawieniu- przede wszystkim bez napastników. Z drugiej strony, w Pilicy nie zagrało dwóch podstawowych obrońców. Brak trzech zawodników zdobywających najwięcej bramek było widac bardzo mocno. Próbował ich zastąpić Bounchiba, ale nie przynosiło to skutku. Pomogli rywale – w 14 minucie jeden z orbońców Pilicy minął się z piłką, co zaskoczyło Pawła Młodzińskiego i piłka wtoczyła się dop bramki. Po tej kuriozalnej bramce to Pilica – miimo, ze grała pod silny wiatr – ruczyła do ataków i starania przyniosły efekt. w 29 munucie grająca przecież w optymalnym zestawieniu nasza obrona zostawiła dużo miejsca Rudnickiemu, który huknął nie do obrony.
Druga połowa – przy lepszej pogodzie była szybsza, ale nie przyniosła rozstrzynięcia. Obie drużyny miały szczęście – nas uratowała poprzeczka, Pilicę – piłka wybita z linii bramkowej przed obrońcę, gdy Paweł Młodziński został przelobowany. Jeszcze w ostatniej minucie po rzucie wolnym Pawłowi Ankurowskiemu uciekła piłka gdy stał kilka metrów od bramki. Remis – sprawiedliwy, poziom słaby, oby w derbach było lepiej.



