Nie było to porywające widowisko. Goście nastawili się defensywnie i mocno walczyli, aby z trudnego terenu wywieźć co najmniej jeden punkt. Momentami ataki Broni wyglądały jaki bicie głową w mur. Ciężko się gra z rywalem, kiedy gra skupiony siedmioma, czy ośmioma piłkarzami.
Broń nie miała pomysłu na sforsowanie tego bloku, a goście od czasu do czasu groźnie kontrowali. Poi jednym z takich ataków Arkadiusz Stępień znalazł się sam na sam z Kevinem McMullenem i Amerykanin w pożegnalnym meczu wybronił groźny strzał. Dla Broni najlepszą okazję miał w 21 minucie Dominik Leśniewski, ale uderzył z 12 metrów w środek bramki. Kilka minut później ładnie uderzał z 16 metrów Mariusz Marczak, ale piłka minimalnie ominęła spojenie.
Druga połowa nie obfitowała w wiele podbramkowych okazji. Broń atakowała, ale nie wiele z tego wynikało. Do 85 minuty żaden z zespołów nie zagraził bramce. W 71 minucie po czerwonej kartce z boiska zszedł Mateusz Lewicki i Huragan grał w osłabieniu. Ataki Broni się nasiliły. W 85 minucie po ładnym dośrodkjowaniu Leśniewskiego, Damian Sałek nie trafił lewą nogą w piłkę. Szkoda, bo był sześć metrów od bramki i piłka powinna wpaść do siatki. Zaledwie 120 sekund później do dośrodkowania, szczupakiem rzucił się Kuba Chrzanowski, a bramkarz z weołomina instynktownie obronił strzał nogami.
Punkty stracone, ale gramy teraz z Wartą w Sieradzu o to, aby zimą być liderem. Pojedynek ten rozegrany w sobotę o godz. 13.



