Gdyby derby Radomia odbyły się w pierwszej kolejce tego sezonu, najprawdopodobniej nasz lokalny rywal wygrałby to spotkanie w sposób przekonywujący. Broń była na początku zespołem, wystraszonym, niezgranym, ale za to wybitnie walczącym z wielkim sercem i charyzmą. Po odejściu z zespołu Kozubka, Kośmickiego, Jamroza, Szymoniaka i Ubożaka zespół już został przez niektórych zdegradowany.
Tymczasem nazwiska Marczak, Budziński, Maciejczak nie są już przypadkowe. O nich pytają kluby z wyższych lig. Bez większego respektu, z wielką wiarą w zwycięstwa oni i ich koledzy z zespołu podchodzą do każdego meczu i rozbudzają nasz apetyt. 23 zdobyte punkty to nie jest przypadek. Mamy najskuteczniejszy zespół w lidze (23 gole) i to rywale powinni się bać Broni, a nie na odwrót.
W niedzielnych derbach cichym faworytem pojedynku będzie jednak Radomiak. Latem w tym klubie wiele się zmieniło i można rzec, że postawiono wszystko na jedną kartę, aby wywalczyć awans do drugiej ligi. W klubie trzyosobowy sztab szkoleniowy z Dariuszem Dźwigałą zbudował zupełnie nowy zespół. Nie dziwi więc fakt, że Radomiak przewodzi w lidze. Dotychczasowe mecze pokazały, że Radomiak może gubić punkty i jego gra nie zawsze się układa. Można więc pokonać tą drużynę. „Zieloni” wygrali siedem spotkań, z czego aż sześć różnicą zaledwie jednej bramki. Na wygraną drużyna czeka od 21 września. Jak to wszystko wpłynie na ekipę ze Struga – trudno przypuszczać. Nie wiadomo też jak zespół zagra bez trzech zawodników, którzy w tym spotkaniu nie zagrają, czyli Marcin Figiel, Jacek Moryc i Kacper Wnuk. Trener Artur Kupiec słusznie zauważył, że kadra Radomiaka jest na tyle mocna i szeroka, że Dariusz Dźwigała nie powinien mieć problemów z „załataniem” dziur. Naprzeciw Broni stanie 11 zawodników, którzy będą wystarczająco zmotywowani. Wszak derby to mecz w którym wszyscy chcą się pokazać.
Nie będziemy szczególnie motywować naszych piłkarzy. Bardzo solidnie przepracowali ostatnie dni, znają swoją wartość i wiedzą jak pokonać zespół ze Struga. Kto wie, być może na stadionie Braci Czachorów, bohaterem meczu będzie Maciej Czachór. A może któryś z byłych zawodników Radomiaka, Wojtek Kupiec, lub Daniel Ciupiński.
Każdy piłkarz Broni, który zagra w niedzielnym meczu, może przejść do historii klubu. Tak jak przed rokiem, gdy nasz zespół wygrał 3:2, a do 65 minuty spisywał się fenomenalnie. O tamtym meczu będzie się długo pamiętać. O tym rewanżowym, wiosennym już niekoniecznie mimo, że…wygraliśmy 3:0. Na boisku było jednak 3:1 dla rywala, a wygrana walkowerem mało kogo cieszyła. Teraz „numer” z młodzieżowcami raczej nie przejdzie, bo trzeba policzyć tylko do dwóch. Choć prezesa Piechowicza już teraz przestrzegamy, aby się w niedzielę nigdzie nie kręcił po klubie, bo go ktoś przyuważy jak się wita z kierownikiem, czy trenerem rywala i nieprzyjemności gotowe-:)
CHULIGANI ODSTRASZYLI NORMALNYCH
I jeszcze zdanie o tym co wydarzyło się w ostatnich derbowych pojedynkach i jak to poskutkowało tym, co dzieje się teraz. Naszym zdaniem chuligani odstraszyli normalnych kibiców. Można zadać sobie pytanie: Po co w Radomiu stadion piłkarski na 15 tysięcy widzów skoro na derby, mecz lidera z wiceliderem, czterech tysięcy biletów nie można sprzedać od poniedziałku do czwartku. To dotyczy również Broni, gdzie w 4 dni nie rozeszło się 400 biletów, bo część ludzi boi się iść do klatki i wolała kupić kartę kibica Radomiaka.
W normalnych warunkach, gdyby było to prawdziwe święto piłkarskie cztery tysiące rozeszłoby się pierwszego dnia. Ci, którzy rzucali racami, młotkami, kamieniami rok temu, rozsiewali znakomity repertuar, którzy w czerwcu dzielnie walczyli z policją na Jordana (pod Budowlanką również), przyczynili się do tego, że rzesza normalnych ludzi ma w nosie mecz. Warto w niedzielę pamiętać, że jeśli chcemy mieć w Radomiu futbol na porządnym szczeblu, to trzeba zacząć od siebie.
Liczymy, że oba zespoły pokażą znakomity futbol jak przystało na lidera i wicelidera, a fani Broni i Radomiaka oby mieli jak najwięcej powodów, aby w poniedziałek w szkole, czy pracy być zadowolonym po meczu.



