Wywiad z byłym prezesem Broni

Wybory parlamentarne już w niedzielę 9 października. Na radomskich listach do Sejmu znalazło się kilka osób, o których bez naciągania można powiedzieć „Ludzie sportu”. Z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej startuje Waldemar Kaczmarski, były prezes Broni Radom, wielki sympatyk piłki nożnej i sportu młodzieżowego.

Tekst i foto źródło: RadomSport.pl

Grzegorz Stępień, RadomSport.pl: – W przeciwieństwie do wielu polityków, Ty nie pchasz się na afisz, nie siadasz na meczach w loży VIP-ów, nie nadinterpretujesz swoich zasług. A jednak znów dostrzeżono Twoją społeczną działalność w sporcie, otrzymałeś Honorowe Członkostwo Klubu Broń Radom.
– Tak, to było bardzo miłe, kiedy wyczytano moje nazwisko wśród osób zasłużonych dla Broni Radom. Jeszcze raz serdecznie dziękuję za docenienie mojej społecznej działalności na rzecz klubu.
Co do pchania się na afisz, to znamy się już tyle lat, że wiesz, że na w światku sportu nigdy nie zabiegałem o splendor, nie mam parcia na szkło, nie pcham się do wywiadów. Na mecze jak chodziłem tak chodzę, często mnie można spotkać na spotkaniach młodzieży, a w miarę możliwości staram się pomagać sportowcom. Szczególnie bliska mojemu sercu pozostaje od lat piłka nożna.

Serce chyba się raduje kiedy widzisz, że Broń Radom się rozwija, a w klubie trenuje ponad 200 młodych futbolistów?
– Oczywiście, mam spokój ducha, że to także dlatego, że przed laty nie skapitulowaliśmy pozostając na okręcie z garstką najbardziej oddanych ludzi. Przypomnę tylko, że kiedy w 1996 roku obejmowałem funkcję prezesa Broni, nie było w klubie niczego. Piłki kupowali kibice, na mecze wyjazdowe woziliśmy piłkarzy własnymi samochodami, a o takich rarytasach jak boisko treningowe, czy ciepła woda po treningach, nawet nie myśleliśmy. Były momenty zwątpienia, a taki prawdziwy kryzys przyszedł, kiedy ówczesne władze MOSiR-u kazały nam płacić nawet za treningi na zakolach boiska za bramkami. Nie daliśmy się jednak złamać, przetrwaliśmy najgorsze i dziś mogę powiedzieć z dumą – warto było!

A warto stawać w szranki o mandat poselski, kiedy prowadzi się własny biznes, ma się czas na działalność społeczną i spokojne obejrzenie meczu?
– Jestem politykiem i nigdy się tego nie wypierałem. Właśnie dlatego, że prowadzę własną działalność gospodarczą jestem niezależny, nie tkwię w jakichś układach, mogę zupełnie samodzielnie podejmować wszelkie decyzje. Bycie posłem to ogromna odpowiedzialność wobec wyborców, wobec społeczeństwa, wobec wszystkich ludzi. Działając w sporcie nauczyłem się cierpliwości, ale i waleczności. Znam świetnie problemy zwykłych osób, bo spotykam się z nimi na co dzień. Będąc posłem mógłbym tym ludziom pomóc, a problemy autentycznie rozwiązywać. Również te w sporcie, a zwłaszcza w radomskiej piłce nożnej. A na mecze jak chodziłem tak będę chodził, niezależnie od tego czy będę posłem.

Rozmawiał GRZEGORZ STĘPIEŃ (RadopmSport.pl)