Z piekła do nieba

Powtórka sprzed roku była blisko i na szczęście udało się uniknąć kompromitacji. Start Otwock niemal wszystkie mecze w tym sezonie przegrał wysoko. W sobotę zagrał na tyle ambitnie i zaciekle, że mógł sprawić sensację.
Jeśli chodzi o Broń to cieszy tylko wygrana. Ten pojedynek pokazał, że niektórym brakuje jeszcze bardzo dużo do Sali, Czarneckiego, czy Nowosielskiego. Zawiedli zmiennicy, ale też gracze, którzy dotąd spisywali się dobrze.

ZDJĘCIA TUTAJ
skrót wideo wieczorem

Z czego wynikała słaba gra? Na to pytanie nikt nie potrafi odpowiedzieć. Być może po  środowym meczu pucharowym i wygranej 11:1 niektórym mogło się wydawać, że mecz sam się wygra.
Już akcja z 2 minuty mogła być ostrzeżeniem. Zawodnik Startu wychodził sam na sam i dobrze, że w bramce mamy Pawła Młodzińskiego.
Z czasem nasza Broń miała ogromną przewagę, była więcej w posiadaniu piłki, ale sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo. Tak zwanych „setek” nie było wcale. Jedynie przy stałych fragmentach obrońcy Startu mieli dużo szczęścia, że nie trafiał Damian Sałek.
W 37 minucie zła interwencja naszej defensywy, nieprzepisowo powstrzymywany napastnik i dobrze prowadzący te zawody arbiter z Siedlec podyktował rzut karny dla Startu.
Kazda kolejna minuta sprawiała, że Broń nerwowo atakowała, nie potrafiła wymienić 3-4 celnych podań. Z przodu nie było ruchy, pomocnicy nie mieli jak uruchamiać napastników, nie było żadnego zagrożenia. Goospodarze ograniczali się do wybijania, leżenia na boisku, choć przeprowadzili też dwie kontry.
W końcu w 82 minucie po dośrodkowaniu z prawej strony nie upilnowali Damiana Sałka, ten wsadził głowę i trafił do siatki.
Nastąpiły jeszcze ostrzejsze ataki na bramkę miejscowych. W 90 minucie Przemek Nogaj ograł w polu karnym jednego obrońcę, odwrócił się w stronę bramki..i został cięty przez obrońcę. Ewidentny kolejny karny i pewnie wykonana „jedenastka” przez Lesniewskiego. Ufff..co za nerwy. Broń wciąż niepokonana, ale o samym meczu trzeba jak najszybciej zapomnieć.

PODOBNE WPISY