O meczu po meczu. Czemu jest tak dobrze, skoro jest tak źle?

Nasza Broń przypomina trochę ambitnego ucznia, który siedzi całymi dniami nad książkami, dobrze odpowiada, kiedy rodzice pytają, ale gdy pani w szkole odpytuje, to jest już miernie. Trzy kolejki za nami, mamy dwa punkty i strefę spadkową. Dlaczego tak się dzieje? Pytań jest niestety więcej niż odpowiedzi.

Realnie patrząc zamiast dwóch punktów, powinniśmy mieć siedem oczek. Byliśmy lepsi od Olimpii i Bełchatowa i zasłużyliśmy co najmniej na remis z Wisłą II. Jednak piłka nożna to taki piękny sport, że nie zawsze lepszy wygrywa i liczy się to co w bramce. Szkoda, bo wielu kibiców dostrzega, że mamy nowy, bardzo fajny zespół, który gra ofensywnie, odważnie, stwarza sporo sytuacji i na taki futbol chce się patrzeć. W meczu z Wisłą II szczególnie w pierwszej połowie zabrakło szczęścia i skuteczności. Powinniśmy prowadzić różnicą dwóch goli, a tymczasem rywal zdobywa bardzo przypadkową bramkę. W doliczonym czasie gry nie udało się wykorzystać rzutu karnego, co tylko potwierdza, że ta 90 minuta jest dla nas przekleństwem. Gdzieś tkwi problem w sferze mentalnej tej drużyny, ale to już temat dla sztabu szkoleniowego. Jak pokonamy własne problemy, pokonamy w tej lidze wszystkich!

W piątek, dzień przed meczem drużyna wyjeżdża do Wikielca, gdzie o wygraną nie będzie łatwo, bo GKS właśnie złapał pierwszą wygraną i też zapewne uwierzył w siebie. Trzeba jednak wierzyć i wspierać naszą Broń, bo z pewnością w końcu odpali. Bardzo fajne i znaczące ostatnie słowa na konferencji prasowej powiedział trener Maciej Jarosz:
– Jest w nas sporo frustracji, negatywnych emocji, złości, ale od poniedziałku przyjdzie czas na analizy i wyciąganie wniosków. Musi przyjść jeszcze większa wiara w to co robimy, bo jestem święcie przekonany o tym, że ta drużyna będzie wygrywać mecze i mam wielką nadzieję, że stanie się to już za tydzień. Musimy wziąć za to wszyscy wielką odpowiedzialność.

PODOBNE WPISY