Udany rewanż z Pelikanem Łowicz, przedłużenie świetnej passy meczów u siebie. Taki był plan na ten mecz i został przez drużynę zrealizowany. Oczywiście mieliśmy słabsze fragmenty w tym spotkaniu, niemniej wydaje się, że w tej rundzie był to najlepszy mecz Broni pod wodzą trenera Mateusza Milczarka.
Spotkanie z Pelikanem potwierdziło tylko, że nie ma słabeuszy w tej lidze. Graliśmy z zespołami walczącymi o utrzymanie – Stomilem, Polonią, czy Pelikanem. Każda z tych drużyn mocno postawiła się naszej Broni. Walka o utrzymanie nabiera rumieńców i jeszcze nie możemy być całkowicie bezpieczni.
Pelikan w Radomiu zagrał dużo lepiej niż Stomil z Bronią. Jednak „mecz meczowi nierówny” i nasz zespół zdobył dwa gole i wygrał mecz. Dwukrotnie w trudnych momentach ratował nas Kuba Kosiorek, raz piłka odbiła się od słupka, a raz Michał Wrześniewski wybijał piłkę sprzed linii bramkowej.
Z drugiej strony trochę szczęścia mieli też rywale, bo Broń miała swoje kolejne okazje i szkoda, że nie dołożyła bramki na 3:0 byłoby dużo spokojniej.
To już 17 spotkań z rzędu bez porażki przy Narutowicza 9. Ta passa bardzo cieszy, bo Broń przyzwyczaiła nas do tego, że u siebie nie boi się nikogo. Przed drużyną praca nad „mentalem” na wyjazdach. Trener Mateusz Milczarek wie, że na wyjazdach jego zespół…to zupełnie inny zespół i trener musi trafić do drużyny, aby zaczęła też punktować na obcych stadionach. Czy uda się przywieźć dobry wynik z Nowego Dworu Mazowieckiego? Wierzymy w ten zespół!



