O meczu po meczu. Serce rośnie jak się patrzy na taki zespół

Za nami kolejny mecz z rzędu, po którym z ogromną dumą i radością zareagowaliśmy po końcowym gwizdku. Nasza Broń zremisowała z GKS w Bełchatowie 0:0. Oczywiście po meczu mamy prawo odczuwać niedosyt, ale najbardziej cieszy fakt, że kontynuujemy serię meczów bez porażki, notujemy kolejny mecz na zero z tyłu, zagraliśmy świetnie na wyjeździe i na taki zespół znowu miło było patrzeć.

To już bodaj piąty mecz z rzędu naszej Broni, po którym jesteśmy bardzo zadowoleni. Zwycięstwa z Łomża, Lechią, Wartą, remis w Bełchatowie i pechowa przegrana z liderem w Skierniewicach.
Na sobotni mecz do Bełchatowa jechaliśmy z cichą nadzieją na jakiekolwiek punkty, bo GKS w październiku punktował najlepiej w naszej lidze i zdawaliśmy sobie sprawę, że o jakąkolwiek zdobycz będzie trudno.
– Remis przed meczem braliśmy w ciemno, ale po ostatnim gwizdku czujemy niedosyt – podsumował dla klubowej telewizji GKS, nasz zawodnik Viktor Putin. Jego wypowiedź mogłaby właściwie posłużyć jako cała relacja do meczu.
W pierwszej połowie Bełchatów próbował narzucić swoje tempo, częściej gościł pod naszą bramką, ale nie miał pomysłu na stworzenie zagrożenia. Kilka razy zakotłowało się pod naszą bramką. Głównie przy stałych fragmentach mocniej mogły zabić kibicowskie serca, ale tak się nie wydarzyło. Trzeba szczerze napisać, że nasza gra w defensywie była wzorowa, bo nie dopuściliśmy do żadnej groźnej okazji gospodarzy. Jeśli coś się działo pod naszą bramką, to bardziej z przypadku, lub przy stałych fragmentach i niż po błędach defensywy.

Już pierwsza akcja drugiej połowy mogła dać naszej drużynie prowadzenie, ale Eryk Jarzębski nie spodziewał się, że piłka po dośrodkowaniu spadnie mu pod nogi. Potem świetny strzał Kuby Kowalskiego w poprzeczkę, kapitalny strzał Adrian Dziubińskiego, za moment jeszcze jedna szansa Jarzębskiego, a w 90 minucie jeszcze jeden świetny strzał i szansa Sebastian Kobiery. Bramkarz GKS, Jakub Tomkiel był najlepszym zawodnikiem gospodarzy. Sytuacja mieliśmy mnóstwo w drugiej połowie i jeśli na cokolwiek można narzekać po tym meczu, to na brak szczęścia.

Podziękowania również dla kibiców, że znowu byli z drużyną, dali zespołowi duży zastrzyk mocy!

Cieszy nas forma Broni, ale już od poniedziałku zapominamy o tym co było i rozpoczynamy z przygotowaniami do kolejnego spotkania. 2 listopada o godz. 12 zagramy na naszym stadionie z GKS Wikielec. To również trudny rywal, który w miniony weekend zagrał z Wartą bardzo dobry mecz, ale też nie wykorzystał swoich szans! Widzimy się przy N9.

PODOBNE WPISY