O meczu, po meczu. Smutne pożegnanie na Broni. O twierdzy N9 już nikt nie pamięta

Słabo wypadł ostatni w tym sezonie domowy mecz Broni. Patrząc po 90 minucie na tablicę wyników zrobiło się smutno, bo można odnieść wrażenie, że wracamy do tego co było, czyli miejsca w okolicach 8-11.

Jeszcze nie tak dawno cieszyliśmy się, że mamy Twierdzę przy Narutowicza. Drużyna przez rok nie przegrała u siebie, a cała liga bała się tutaj przyjeżdżać. Na przełomie kwietnia i maja przegraliśmy cztery mecze. Ten ostatni, w fatalnym stylu. To oczywiste, że Mławianka była zdeterminowana, że musiała, że miała nóż na gardle, styl porażki i rozmiary 0:3 zamazują cały obraz fajnego sezonu w wykonaniu naszej drużyny.
Ktoś powie, że to wszystko jedno czy zajmiesz 3 miejsce, czy 11. Ktoś poszuka usprawiedliwień i powie, że gramy w Pro Junior System, a kilku zawodników jest kontuzjowanych. Trener Mateusz Milczarek był wściekły na konferencji prasowej nie szukał usprawiedliwień. Nie zasłaniał się grą młodzieżowców, bo uważa, że wiek to tylko cyfra. Trener podszedł do tego wyniku z klasą i wziął na „klatę” mierną pracę wykonaną przez swoich podopiecznych.
– Przepraszam kibiców za to, w jaki sposób zagraliśmy w tym ostatnim meczu – mówił Mateusz Milczarek.
Za tydzień ostatni mecz sezonu z Wigrami w Suwałkach. Zespół może podejść ambicjonalnie i przy ewentualnej wygranej zakończyć sezon nawet na 5 miejscu. Przy porażce możemy spaść na 11 lokatę. Może dla niektórych to żadna różnica, ale zapewniamy, że są w tym klubie ludzie, którzy mają ambicje i nie jest im wszystko jedno…

PODOBNE WPISY