Czwartkowy wieczór zapowiada się niezwykle emocjonująco na stadionie przy ul. Narutowicza 9. Nasza Broń podejmuje Unię Skierniewice – lidera rozgrywek i jednego z głównych kandydatów do awansu.
BROŃ RADOM – UNIA SKIERNIEWICE
Czwartek, 1 maja godz. 18
Unia ma cztery punkty przewagi nad Legią II i jeden mecz więcej na swoim koncie. Końcówka sezonu w kwestii bezpośredniego awansu zapowiada się więc bardzo ciekawie. Broń zajmuje czwarte miejsce w tabeli. Nie mamy jeszcze zapewnionego utrzymania, a i sami zawodnicy mają wiele do udowodnienia. Dlatego w czwartek możemy się spodziewać mocno zmobilizowanej drużyny Broni.
W Skierniewicach jest nowy stadion, jest moda na Unię i w mieście działają w myśl zasady „wszystkie ręce na pokład”. Do Radomia wybiera się spora grupa kibiców ze Skierniewic, w tym również prezydent tego miasta. To jasno tłumaczy jak bardzo zależy tamtejszemu środowisku na promocji do wyższej ligi. To jest jednak sport i takie mecze jak z Łomża, czy Wartą, gdzie Unia nie potrafiła wygrać, pokazują, że lider też popełnia błędy. W czwartkowy wieczór Unia musi, ale Broń może i wierzymy, że sportowa złość pozwoli naszej drużynie na sprawienie niespodzianki.
Jesienią nasz zespół był bardzo blisko sprawienia niespodzianki. Jednak feralna ostatnia minuta sprawiła, że przegraliśmy 1:2 i wróciliśmy po dobrym meczu bez punktów. Właśnie wydarzenia z wiosennych meczów pokazują nam, że Broń musi wiedzieć, że gra się do ostatniego gwizdka. Strata kilku bramek w kilku meczach pokazuje, że sytuacja w tabeli mogła być dużo lepsza.
– Widziałem złość w szatni, jak bardzo drużyna przeżyła to co wydarzyło się w Łomży. Cieszy mnie natomiast to, że ten zespół ciężko pracuje i rozwija się. To wszystko procentuje – uważa trener Mateusz Milczarek.
W naszym zespole z powodu kartek nie zagrają: Adrian Dziubiński i Dmitro Baszlaj. Kontuzje wykluczyły z gry już wcześniej Jakuba Garnysza i Adriana Kromkę.
Do Boju Broniarze! Gramy do końca!



