Nie skreślajcie jeszcze Broni

Zawisza Rzgów - BROŃ RADOM
Niedziela, godz. 17

Sytuacja jest ciężka. Środowy mecz wyglądał fatalnie. Do tego doszły pauzy za kartki i kolejne kontuzje. Jednak mimo to, każdy prawdziwy Broniarz wierzy i walczy do końca. W niedzielę następny mecz. "Głowa do góry. Jesteśmy z Wami Panowie!"

W środę Ursus zachował się jak rasowy bokser i po prostu znokautował Broń. Jednak wielu znanych pięściarzy potrafiło wstać, walczyć dalej i wygrywać. W niedzielę nasz zespół czeka kolejny trudny i specyficzny rywal. Zawisza Rzgów praktycznie spadł już klasę niżej, ale ostatnie mecze pokazały, że piłkarze spod Łodzi wcale się nie pogodzili. W środę pokonali 5:1 rezerwy łódzkiego Widzewa.

W naszym zespole w odróżnieniu do środowego meczu będzie sporo zmian. Niektóre wymuszone kartkami, czy kontuzjami. Nadal niestety nie może grać Damian Sałek, którego w środę w środku pola bardzo bramkowało. Kontuzji stawu skokowego nabawił się Norbert Rdzanek, natomiast Mikołaj Skórnicki dostał czwartą żółtą kartkę. Będzie też na pewno zmiana bramkarza, bo Michał Majos przynajmniej na razie wyczerpał limit błędów. Na prawej obronie zobaczymy od pierwszych minut Bartka Krukowskiego, który wiosną udowadnia, że zasługuje na miejsce w pierwszym składzie.

– Wiemy, że sytuację mamy trudną, bo Ursus ma według mnie najłatwiejszy terminarz do końca sezonu. Kednak to jest sport i trzeba walczyć dalej. Moi zawodnicy muszą mieć motywację, bo walczą też o nowe kontrakty na następny sezon. Konkurencji im nie brak, bo chętnych do gry w Broni jest bardzo dużo – mówi trener Tomasz Dziubiński.

Początek meczu w niedzielę o godz. 17. Tym razem nie przewidujemy relacji „minuta po minucie”. Będzie natomiast aktualny wynik meczu.