To była najgorsza runda od 7 lat

Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4

PODSUMOWANIE RUNDY JESIENNEJ W WYKONANIU SENIORÓW

Osiem porażek, seria fatalnych występów, chybione transfery i brak atmosfery w drużynie. Przykro to pisać, ale za nami najgorsza runda od siedmiu lat. W 2008 roku było gorzej, ale wówczas Broń grała w roli beniaminka i zapowiadano walkę o utrzymanie. Teraz zapowiadano walkę o awans, potem o czołowe lokaty. Nie jest naszą rolą oceniać poszczególnych piłkarzy, posunięcia trenerów. Od tego jest zarząd, klubu, który będzie analizował dokładnie to co się wydarzyło i jakie popełnione zostały błędy. Wszystko jednak sprowadza się do tego, że na trybunach została garstka kibiców, a wiosną zespół czeka rozpaczliwa walka o trzecioligowy byt i uchronienie się od wstydu na 90 – lecie.  Nasuwa się taka jednak mała dygresja: jeśli chcemy ratować Broń musimy to robić razem, kibice, działacze, piłkarze.

/* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-priority:99; mso-style-qformat:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin-top:0cm; mso-para-margin-right:0cm; mso-para-margin-bottom:10.0pt; mso-para-margin-left:0cm; line-height:115%; mso-pagination:widow-orphan; font-size:11.0pt; font-family:"Calibri","sans-serif"; mso-ascii-font-family:Calibri; mso-ascii-theme-font:minor-latin; mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-theme-font:minor-fareast; mso-hansi-font-family:Calibri; mso-hansi-theme-font:minor-latin; mso-bidi-font-family:"Times New Roman"; mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}

Przed sezonem doszło w Broni do istnej rewolucji kadrowej. Odeszło aż 10 piłkarzy. Dziś można tylko gdybać, czy Wojtek Gorczyca, Michał Bojek, czy Piotrek Stefański nie byliby lepsi od tych, którzy dołączyli. Na pewno sporym osłabieniem okazał się brak Mariusza Marczaka. Niewątpliwie słaba postawa Broni spowodowana była tym, że nie udało się pozyskać nikogo, kto wypełniłby lukę po tym zawodniku. Mariusza Marczaka nie dało się wówczas zatrzymać w Radomiu, chciał grać bliżej rodzinnej Ostrołęki, skorzystał z lepszej oferty i poszedł do klubu, z którym miał walczyć o drugą ligę.

Paweł Młodziński, Mateusz Matracki, Dawid Sala, Patryk Jakubczyk, Mateusz Dziubek, Jan Kowalski, Bartosz Kaszubowski, a potem w dalszej części Adrian Dziubiński – to gracze, którzy doszli do zespołu i mieli dać nową jakość Broni. Każdy z nich mocno się starał, miał lepsze i gorsze występy, ale niestety tych słabszych było dużo więcej. Do poziomu nowych graczy, dostroili się piłkarze, którzy w Broni grają od lat (Ankurowski, Sałek, Leśniewski, Nowosielski, Skórnicki). Cieżko wyróżnić kogokolwiek. Zawiodła nawet młodzież. Piotr Dobosz chyba zbyt szybko myślami był przy transferach do wyższych lig, bo w tej rundzie grał słabo. Emil Więcek nie miał powodów, aby narzekać, że dostaje zbyt mało szans, bo rozegrał 13 spotkań i na palcach jednej ręki można policzyć pozytywne występy. Wajih Bouchniba, miał dobry początek rundy, potem pauzował kilka tygodni przez kontuzję i nie odzyskał dawnego wigoru. Kilka pozytywnych występów zaliczyli za to Bartek Krukowski i Przemek Wicik.

W zespole brakowało napastnika, a defensywa popełniała katastrofalne błędy. Drużyna straciła aż 33 bramki (dwie anulowano po walkowerze z Błękitnymi).

Jednak nie wszystko było złe. Liga w tym roku była dużo mocniejsza. W wielu sytuacjach Broni pro prostu brakowało zwykłego, piłkarskiego fartu, jaki często mieli nasi przeciwnicy. Piłkarze, którzy strzelali nam gole z połowy boiska, pewnie przez wiele lat będą próbować i ten wyczyn im się nie uda. Sędziowie w kilku spotkaniach też popełniali błędy z korzyścią dla przeciwnika. Jeśli sobie przypomnieć, to tylko raz w meczu z Oskarem Przysucha szczęście było po naszej stronie.

Pierwsze mecze nie wskazywały jeszcze niczego niepokojącego. Na inaugurację przegrywaliśmy na wyjeździe z beniaminkiem, z Wartą Działoszyn 0:2, ale po drugiej bardzo dobrej połowie Broń zremisowała i mogła nawet wygrać. W drugiej kolejce był wspomniany szczęśliwy remis 2:2 z Oskarem, po rzucie karnym w 90 min. W trzeciej kolejce Broń zagrała jeden z najlepszych meczów w rundzie. Grając bezbłędnie w defensywie, pokonała Ursus w Warszawie 1:0. Wydawało się, że najgorsze chwile są już za nami. Tymczasem koszmar dopiero zaczął się tydzień później. Broń po słabym meczu zremisowała u siebie z Pilica Białobrzegi, która rundę zakończyła na ostatnim miejscu. Kilka dni później nasz zespół dostał łomot od Polonii Warszawa 4:0. Porażkę można było wpisać w grafik, ale co stało się w meczu z ŁKS Łódź, tego chyba nigdy się nie dowiemy. Prowadziliśmy 1:0, po znakomitej grze i rywale strzelili trzy gole w siedem minut. Już wtedy atmosfera wewnątrz zespołu legła. Sytuację na chwilę poprawiły wygrane z Nerem w Poddębicach i Startem Otwock u siebie. Nie udało się wygrać na wyjeździe, ze Świtem Nowy Dwór, ale tu po skromnej porażce 0:1 i dobrym meczu nikt nie rozdzierał szat.

W dobrym stylu nasz zespół pokonał 3:2 Pogoń Grodzisk Mazowiecki, strzelając gola w samej końcówce. Jak się potem okazało to było drugie i ostatnie zwycięstwo drużyny u siebie. Trener Energii Kozienice, Paweł Potent oglądał ten mecz i obawiał się Broni. Jednak na części pierwsze rozebrał nasz zespół. Jego drużyna zajmując ostatnie miejsce w tabeli pokonała 2:0 Broń…a mogła jeszcze wyżej. Nerwy kibiców zaczęły puszczać w kolejnym pojedynku, z Legią II, kiedy młodzież z warszawy już od 1 minuty gra z przewagą jednego zawodnika i ostatecznie goście wygrywają 2:0. Broń otrząsnęła się z Błękitnymi w Raciążu i wygrała 5:2. Trzy gole zdobył Adrian Dziubiński, który zaliczył najlepszy występ po powrocie do Broni.

Po wygranym meczu doszło do zmiany trenera. Tomasza Dziubińskiego zmienił Grzegorz Dziubek. Szkoleniowiec nie miał zbyt wiele czasu na poznanie zespołu, próbował ustawiać graczy według własnej wiedzy, ale efekt był niestety fatalny. Z Pelikanem cztery bramki straciliśmy w 29 minut. Wydawało się, że rekordu długi nie da się pobić, a tymczasem z Lechią Tomaszowie było jeszcze gorzej – cztery bramki stracone w 24 minuty. Kompromitacja! Ostatni mecz rozgrywany z liderem był już trochę lepszy w każdej formacji, ale porażka 1:0 też chluby nie przynosi.  

TRZEBA RATOWAĆ LIGĘ

Mamy nadzieję, że taka runda zdarza się raz na siedem lat. Tak jak pisaliśmy na początku, wszyscy muszą zakasać rękawy, aby ratować trzecią ligę. Jeszcze nie wszystko stracone. Przy dobrze przepracowanej zimie, przy konkretnych wzmocnieniach osiągnięcie 10-12 zwycięstw wiosną jest możliwe.

To była również najgorsza runda pod względem frekwencji. Jeszcze w poprzednim sezonie średnio na mecze Broni (nie wliczając derbów) chodziło 600-800 widzów. Teraz pozostało 250-300 najwierniejszych.

BILANS BRONI

5 zwycięstw, 4 remisy, 8 porażek. Bramki: 23:31.

Strzelcy: 7 – Piotr Nowosielski, 4 – Dominik Leśniewski, 3 – Adrian Dziubiński, 2 – Wajih Bouchniba, Bartosz Kaszubowski, 1 – Paweł Ankurowski, Mateusz Dziubek, Jan Kowalski, Damian Sałek, Mikołaj Skórnicki.


Źródło: 90minut.pl