Skuteczni w ataku, silni w defensywie

Futboliści Broni Radom w czterech wiosennych spotkaniach o trzecioligowe punkty, nie przegrali meczu i w nagrodę do bilansu dopisali osiem cennych punktów.
Źródło: gazeta.pl/radom

Skuteczność broniarzy jest jak na razie imponująca. Drużyna nie marnuje sytuacji strzeleckich, dlatego wiosną zdobyła już dziewięć goli. Na otwarcie rundy na głowy piłkarzy spadła fala krytyki, bo zespół po przeciętnym meczu bezbramkowo zremisował z Orłem Wierzbica. Potem było już dużo lepiej. Dwukrotnie po powrocie na Planty podopieczni trenera Artura Kupca wygrywali bez starty bramki. Z Włókniarzem Zelów rozprawili się 6:0, natomiast Hutnika Warrszawa pokonali różnicą dwóch trafień. Z kolei w jedynym jak dotąd meczu rozegranym na wyjeździe zremisowali 1:1 z czołową Omegą Kleszczów.

Siłą broniarzy jest ich uważna gra w defensywie. Blok obronny radomian to mieszanka rutyny z młodością, która owocuje efektywnością w poczynaniach. O doświadczeniu Wojciecha Kupca, który od kilku sezonów jest filarem obrony kibice Broni przekonali się już wielokrotnie. Tymczasem rutyniarza umiejętnie wspiera Wojciech Gorczyca. Młokos nie popełnia błędów, jest pewny w odbiorze piki, umiejętnie – nie tylko z racji wzrostu – gra głową. Podczas ostatniego meczu z Hutnikiem popisy Gorczycy juniora oglądał jego ojciec Ireneusz. Na co dzień szkoleniowiec najmłodszych grup ćwiczących w Broni, a przed laty występujący na boisku na pozycji bramkarza, nie szczędził pochwał synowi, ale także wytknął mu błędy.

– Nie wiem może z racji, że to mój syn dostrzegam też pomyłki. A wiadomo, obrońca myli się jak saper, tylko raz. W meczu z Hutnikiem Wojtek zagrał poprawnie, jednak w dwóch może trzech przypadkach dał się przepchnąć atakującemu zawodnikowi, co skutkowało stratą piłki. Ale rzeczywiście, uważam, że gra coraz pewniej i się rozwija – zdradził Gorczyca senior.

W ataku trafiają regularnie

W innych formacjach broniarze również zadziwiają. Mają mocnych skrzydłowych, nieźle radzą sobie w grze z pierwszej piłki. Przy golu Michała Dolińskiego na 1:0 w meczu z zawodnikami z Bielan, jednym z pierwszych, który gratulował „Pelemu” trafienia, był Wojciech Kupiec.

– Pele strzeliłeś gola po akcji zespołowej. Siedem podań i bramka, pięknie – wykrzyczał defensor Broni. I rzeczywiście w stwierdzeniu gracza wiele było prawdy. Piłka szła jak po sznurku, wymieniana przez kolejnych zawodników Broni, po czym o otwierające drogę do bramki podanie zadbał Arkadiusz Oziewicz.

W najbliższy weekend grę broniarzy zweryfikuje Mazur Karczew. – Nie ważne czy gramy u siebie, czy na wyjeździe. Mamy zespół, który chce wygrywać kolejne spotkania – podsumował zadowolony z jakości gry zespołu trener Kupiec.
Źródło: gazeta.pl/radom